Warto przystąpić do nauki łaciny, choć wyszła dziś z powszechnego użytku. Pomoże nasz prawniczy lektorat z łaciny. Chyba pierwszym podręcznikiem do prawa napisanym w Europie w innym języku niż łacina był podręcznik Christiana Wolffa z roku 1774. Jeśli więc kształtowanie się europejskiej tradycji prawnej rozpoczęło się wraz z założeniem Miasta w 753 r. przed Chr., to przez 2526 lat, w mówieniu i pisaniu o prawie niepodzielnie panowała łacina. Od 250 lat kształtują się narodowe języki prawnicze, które jednak swą terminologię i myślenie o prawie opierają na łacińskich źródłach.
Student zapoznaje się w trakcie lektoratu z podstawowym materiałem gramatycznym, który obejmuje: deklinacje, koniugacje, funkcje przypadków w zdaniu i konstrukcje składniowe. Do ugruntowania wiadomości gramatycznych i leksykalnych w zakresie łaciny prawnej służą:
a) analizowanie i tłumaczenie tekstów,
b) tłumaczenie i pamięciowe opanowanie podstawowych paremii z prawa cywilnego i karnego.
Brak ćwiczeń gramatycznych w podręczniku uzupełniają opracowanie przez lektora teksty, których celem jest:
a) rozpoznanie i utrwalanie struktur gramatyczno-leksykalnych,
b) doskonalenie sprawności językowej i logicznego myślenia,
c) przygotowanie studenta do tłumaczenia fragmentów tekstów oryginalnych zamieszczonych w drugiej części podręcznika (Digesta Iustiniani, Institutiones, Institutiones Gai).
Lektorat prowadzi w roku akademickim 2026/2027:
mgr Piotr Wolski
Grupa:
we wtorki w godzinach 16:45-18:15 w sali Przewiązka (ul. św. Anny 6).
Literatura:
Podręcznik: J. Rezler, Język łaciński dla prawników.
Dla studentów interesujących się szczególnie łaciną prawną poleca się następujące publikacje:
1. J. Sondel, Słownik łacińsko-polski dla prawników i historyków, Kraków 1997.
2. W. Litewski, Słownik encyklopedyczny prawa rzymskiego, Kraków 1998.
3. W. Dajczak, T. Giaro, F. Longchamps de Bérier, Prawo rzymskie. U podstaw prawa prywatnego, wyd. 3, Warszawa 2018.
Julian Tuwim, Łacina
Uczysz się, wkuwasz: terra, terrae,
A potem: amo, amas, amat,
I fero, tuli, latum, ferre…
Jaka to męka! Co za dramat!
A ile ut’ów, jakie cum’y
Supina, groźne gerundivy!
I dręczą cię wyjątków tłumy,
I strasznie jesteś nieszczęśliwy!
Aż nagle – nagle wszystko umiesz,
Już krąży w twojej krwi łacina
I dumny jesteś, że rozumiesz:
„Quousque tandem, Catilina?…”
I już ci nie żal szkolnej pracy,
Gdy żyje, kwitnie każde słowo,
A ty z Wergilim i Horacym
Przeżywasz stary Rzym na nowo!
I myślisz: wieczny pomnik wznieśli,
Choć nad nim czas burzami leciał!
Jakiż to „martwy język”, jeśli
Nie więdnąc przetrwał tysiąclecia!
I potem ci się terra … terram …
I amo … amas … przypomina:
I kochasz ziemie, amas terram,
Z która złączyła cię łacina.
I ona kocha cię (amaris),
I jużeście się zrozumieli
Z italskim morzem (mare, maris),
Z italskim niebem (caelum, caeli).
Prof. Leszek Kołakowski w rozmowie z Jackiem Bocheńskim – uwaga – dość przekonująco o łacinie:
